Corratec E-Power RS 160 - new e-bike day!

W filmie

  1. 0:00Wstęp
  2. 0:20Pierwsza jazda
  3. 1:35Słowo o trybie ECO+
  4. 2:32Na czerwonym szlaku
  5. 4:32Nieudany zakup
  6. 6:07Nie taki ciężki
  7. 6:43Zbliżenia na rower
  8. 7:10Corratec E-Power RS 160
  9. 9:59Wyszukiwanie ofert
  10. 14:23centrumrowerowe.pl
  11. 15:36Spodnie z ali
  12. 16:31Suchar
  13. 17:48Zakończenie

Rower kupiłem sam w sklepie Centrum Rowerowe. Dostałem kilkuprocentowy upust w zamian za wspomnienie, gdzie kupowałem.

Co to za rower

Corratec E-Power RS 160 to elektryczny full niemieckiej marki Corratec. Liczba w nazwie oznacza 160 mm skoku zawieszenia z przodu i z tyłu. Rodzina RS 160 występuje w kilku wersjach wyposażenia, które różnią się między sobą baterią, amortyzacją i hamulcami, dlatego poniżej podaję dane mojego egzemplarza, a nie tabelę z katalogu.

Mój egzemplarz
Skok zawieszenia160 mm przód i tył
SilnikBosch Performance CX
BateriaBosch 750 Wh
WyświetlaczBosch Kiox 300 i sterownik na kierownicy
WidelecRockShox ZEB
HamulceSRAM, tarcze 203 mm

Dane mojego egzemplarza, podane w filmie. Strony producenta z tą konkretną wersją nie udało się otworzyć, więc nie ma tu zdjęcia katalogowego.

Moje spostrzeżenia

Szukałem, szukałem i dzięki Waszej pomocy i poradom znalazłem. Bawię się w e-rowerzystę.

Pierwsza jazda

Pierwsze wrażenia są nieco dziwne. Mam wrażenie, że można zjeżdżać z góry i pod górę. Tam, gdzie zwykle prawie wprowadzam, teraz wjeżdżam. Ale jeżeli chce się tak szybko podjeżdżać, to oczywiście, że się zasapiecie. On pomaga, ale nie wyręcza.

Zawieszenie 160 mm pozwala zapomnieć o wybojach. W Orbei Oiz mam 120 mm i czasami mi brakowało. Tutaj na szlaku w ogóle tego nie odczuwam. Muszę go jeszcze ustawić pod siebie i w ogóle nauczyć się tego roweru.

Ten, co mówił, że pieniądze szczęścia nie dają, to pewnie jechał na szosie, i to pod srogi podjazd.

Tryb Eco+

Eco+ to nie jest coś mocniejszego niż Eco. Wręcz przeciwnie. Wspomaga wtedy, kiedy trzeba, a kiedy jadę z górki albo lekko pedałuję, sam się wyłącza i oszczędza baterię. Na ścieżce rowerowej radzę sobie swoimi nogami i to jest fajnie zrobione.

Na wyświetlaczu jaśniejszy zielony to jest to, co wkładam ja, a ciemniejszy to, co dodaje rower. Jak wciskam mocniej, to i rower dodaje dużo.

Na czerwonym szlaku

Na tym szlaku oduczyłem się kiedyś jeździć zimą w SPD. Koleiny były przemarznięte, ślizgałem się, nie mogłem się wypiąć i zaliczałem kolejne gleby. Teraz było błotko, przez które na analogu bym nie przejechał. A ten mnie wyprowadził. Zabawa jak na zjeździe, tyle że po płaskim.

Brakuje mi w Świętokrzyskiem tylko widoków. W Beskidach wychodzisz na polankę i masz piękną panoramę. Tutaj prawie cały czas jesteśmy w lesie.

Nie taki ciężki

Rower jest faktycznie ciężki, ale po kilkunastu kilometrach można się do tego przyzwyczaić. Na tym etapie sezonu prawdopodobnie nie zdecydowałbym się pojechać w tak odległe miejsce. Dzięki e-bike’owi mogę sobie pozwolić na taką ekstrawagancję. Kawusia dużo lepiej smakuje z widoczkiem.

Dwa praktyczne spostrzeżenia. Żeby podeprzeć elektryka do zdjęcia, byle kijaszek nie wystarczy, musi to być solidny kawał drewna. A kiedy trzeba go przenieść przez zwalone drzewo, klocek jest niemiłosierny. Dopiero teraz doceniam cierpliwość chłopaków, którzy w Szklarskiej Porębie jechali na elektrykach, a ja ciągnąłem się za nimi na analogu.

Osprzęt

Ten rower to taki sojusz Corrateca, SRAM-a i Boscha. Bosch daje silnik Performance CX, baterię 750 Wh, sterownik i wyświetlacz Kiox 300. Wiem, że jest już nowszy wyświetlacz, ale mam wszystko, czego mi potrzeba. SRAM zapewnia hamulce z tarczami 203 mm.

Zaskoczyło mnie jedno. Przy hamulcu jedna śrubeczka jest srebrna, druga czarna, a do tego mają gniazdo Torx. W mostku i większości innych miejsc są zwykłe imbusy, więc musiałbym wozić dwa rodzaje kluczy. Mało wygodne.

Górny fragment ramy nie jest srebrny, tylko brokatowy. Wozicie ze sobą własną tęczę.

Jak to było z kupowaniem

Przypomniałem sobie, jak bardzo nie lubię szukać czegoś, na co trzeba wydać pieniądze. Są tacy, którzy znajdują przyjemność w przerzucaniu ofert i porównywaniu parametrów. Ja po pierwszym, drugim dniu dostaję gorączki. Zamiast jeździć na rowerze, siedzę, wybieram i kombinuję.

  • Zagraniczne przeceny. Zaprzągłem nawet ChatGPT. Dostałem oferty z niemieckich i hiszpańskich stron z niesamowitymi rabatami. Po czym okazywało się, że sklep nie wysyła do Polski albo model przeceniony o 50% jest tylko w rozmiarze S.
  • Lokalne sklepy. Chciałem kupić tam, gdzie jest serwis. Na miejscu rowerów nie było, trzeba zamówić i czekać. W jednym sklepie za 15 000 zł był Cube na silniku Boscha z dużą baterią, ale na amortyzatorach sygnowanych własną marką. Modele na RockShoxach czy Foxach były o kilka tysięcy droższe.
  • Zapytanie do serwisu. Napisałem maila do sklepu z bardzo dobrymi opiniami w Kielcach. Podałem listę wymagań i Corrateca jako punkt odniesienia. Odpisali, że nie są w stanie zagwarantować roweru podobnej klasy za podobne pieniądze.
  • Centrum Rowerowe. Skoro już zamawiam, co mnie kosztuje zapytać o upust? Dostałem kilka procent od ceny, która i tak była atrakcyjna. Czuję się wygrany.

Co tam jest dobrego: wybierasz wzrost i parametry, a strona od razu odfiltrowuje rowery, które Cię nie interesują. To oszczędza dużo czasu, energii i emocji. Jest też panel klienta z historią zakupów i punkty lojalnościowe.

Nieudany zakup

Tym nieudanym zakupem nie jest rower, tylko spodnie enduro z AliExpress za około 120 zł. Po pierwsze są za duże. Po drugie wyglądam w nich, jakbym wyszedł z budowy w drelichu. Po trzecie jest mi w nich ciepło. Są elastyczne i nie krępują ruchów, ale zsuwają się z tyłka. Na szelkach sprawdziłyby się doskonale.

Plusy

  • Zacny skok 160 mm z przodu i z tyłu.
  • Napęd Boscha z dużą baterią.
  • Tryb Eco+ wspomaga tylko wtedy, kiedy trzeba.
  • Dużo informacji na wyświetlaczu.
  • Mnóstwo frajdy na podjazdach.

Minusy

  • Waga. Trzeba go taszczyć przez przeszkody.
  • Torxy przy hamulcach i imbusy w reszcie roweru.
  • Śrubki w dwóch kolorach.

Podsumowanie

Bardziej konstruktywne opinie będę mógł wygłosić za jakiś czas, jak na nim pojeżdżę. Na razie nowa zabawka daje mnóstwo frajdy. Mam nadzieję, że pozwoli mi utrzymać formę, kiedy będę przeplatał e-bike’a z analogowymi rowerami.

Syn też już się przejechał. Dobrze, że go nie uszkodził, bo trudno by mi się było z nim rozstać. W sensie rower by się naprawiło, tylko syna szkoda :)

Źródła

  • Dane mojego egzemplarza i komentarz z filmu „Corratec E-Power RS 160 – new e-bike day!”
  • Corratec (strona producenta)