Jaki dron na rower - DJI Neo 2?

Drona kupiłem sam. To nie jest materiał sponsorowany.

Co to za sprzęt

DJI Neo 2 to mały dron z kamerą, który startuje z dłoni i sam podąża za filmowaną osobą. Druga generacja dostała czujniki przeszkód dookoła, dwuosiowy gimbal i większą pamięć wewnętrzną. Można nim latać bez żadnych dodatków, z telefonu albo z kontrolerem.

Dane podawane przez producenta
Masa151 g
Czas lotudo 19 minut
Wideo4K do 100 kl./s, pionowe 2,7K
Kamera12 Mpx, matryca 1/2 cala, f/2,2, gimbal dwuosiowy
Pamięć wewnętrzna49 GB
Wykrywanie przeszkóddookólne wizyjne, LiDAR z przodu, podczerwień od dołu
Śledzeniedo 12 m/s, w ośmiu kierunkach
Odporność na wiatrpoziom 5

Strony producenta nie udało mi się otworzyć automatycznie, więc dane pochodzą z relacji z premiery w serwisie DroneLife, która cytuje DJI. Stan na 7 października 2026 r. Z tego powodu nie ma tu zdjęcia katalogowego.

Moje spostrzeżenia

Chciałem sprawdzić, czy DJI Neo 2 jest w stanie mało przeszkadzać na rowerze. Bo że przeszkadza, to pewne. Pytanie, czy aż tak, żeby go nie zabierać.

Specjalnie nie kupowałem kontrolera. W poprzednim dronie przeszkadzało mi, że muszę zabierać mnóstwo szpeju i wszystko rozkładać. Ten ma mi towarzyszyć, zrobić film, kiedy tego potrzebuję, i nie zawracać głowy. Ja jadę na rower, a nie bawić się dronem, prawda?

Bez telefonu i kontrolera

Pierwsza zaleta to sterowanie gestami. Dron rozpoznaje dłonie. Gestem można go ustawić z przodu, z tyłu, z boku, oddalić albo przybliżyć. Nie trzeba włączać aplikacji ani go przywoływać, żeby coś przestawić.

Miał mnie śledzić z przodu z prawej strony, a i tak, analizując otoczenie, sam wybierał tor lotu. Ujęcia wychodzą przez to bardzo dynamiczne. Sam bym nie wpadł, żeby tak prowadzić drona.

Gałązki

Z zauważalnymi przeszkodami radzi sobie bardzo dobrze. Drobne gałązki przerastają jego możliwości. Zaplątał się, pizgnął o ziemię i zakomunikował po angielsku, że ląduje automatycznie. Więcej razy leżał niż ja w całym sezonie.

Uczciwie dodam, że glebnął w takich miejscach, gdzie sam wjechałbym w te gałęzie, nawet ich nie zauważywszy. Za każdym razem wychodził z tego cały, choć ubłocony.

Zdarzyło się też, że zamiast lecieć za mną, gdzieś się zapatrzył i zawisł, a ja musiałem iść po niego po błocie. Domyślam się, że przeszkadza mu ostre słońce. A właśnie w takich warunkach będę głównie nagrywał. I znowu, mimo że już to mówiłem: kupiłem drona i zamiast jechać na rowerze, bawię się dronem.

W lesie i na otwartej drodze

Na szerokiej leśnej drodze, wolnym tempem, wygląda to, jakby przed Wami jechał kolega operator. Stabilnie i przewidywalnie, ale trzeba jechać powoli. Szybko między drzewami nie było najlepiej.

Na skrzyżowaniu, gdzie skręcałem w lewo, ogarnął. Na otwartej drodze przy 30 km/h dawał radę, a przy czterech dychach zostawał. Z ręki ląduje bardzo grzecznie. Rozpoznaje dłoń i nie trzeba za nim biegać.

Sterowanie z telefonu

Z telefonu zrobiłem panoramkę nad lasem, taką, jakie robi się na wyprawach. Myślę, że nie ma co oczekiwać więcej od takiego drona. Sterowanie ręczne wychodzi mi raczej słabo, ale w tym trybie można nagrywać także bez lotu, więc dron robi za kamerkę 4K.

W aplikacji jest jeszcze kilka trybów automatycznych. „Powiększenie w ruchu” działało jakoś dziwnie, a przy „MasterShots” nie do końca rozumiałem, co on robi, bo zwyczajnie mu uciekłem. To są rzeczy, których muszę się jeszcze nauczyć.

Bateria i pamięć

Na jednej baterii jestem w stanie nagrać jakieś 10 minut materiału. Mam trzy baterie, czyli pół godziny ujęć z drona na vloga. Nie wydaje mi się, żebym potrzebował więcej. Gniazda karty SD nie ma, ale pamięć wbudowana wystarczy na prawie trzy godziny w 4K.

Śmigła słychać. Nie są tak dokuczliwe jak w DJI Flip, którego miałem wcześniej, ale pewnie dokupię mikrofon, mimo że sprzedałem go razem z poprzednim dronem. No bo przecież nigdy więcej drona używać nie będę, prawda? Nigdy nie mów nigdy.

Plusy

  • Wystarczy włączyć i wysłać, niech śledzi. Reszta jest na jego głowie.
  • Gesty i lądowanie na dłoni.
  • Kamery 4K w dobrej jakości za około 1000 zł nie trafia się często. A ta jest jeszcze samobieżna.
  • Szeroki obiektyw, więc może trzymać bezpieczną odległość.
  • Nawet jako latający statyw to dobry biznes.

Minusy

  • Cienkie gałązki. Kilka gleb jednego dnia.
  • Około 10 minut nagrania na baterii.
  • Hałas śmigieł na nagraniu.
  • Czasem gubi mnie w ostrym słońcu i po podmuchu wiatru.
  • Nie jest to sprzęt dla profesjonalisty.

Podsumowanie

Pamiętacie, jak wchodziły aparaty do telefonów? Puryści mówili, że zdjęcie z telefonu nigdy nie będzie miało jakości lustrzanki. I to prawda, tylko że nie wszyscy potrzebują jakości z lustrzanki. Myślę, że z tym dronem będzie tak samo.

Dla vlogera, który chce jeździć i nie zawracać sobie głowy, to fajna zabawka. Ma szansę stać się popularnym narzędziem dla rowerzystów. Lepszy od takiego drona jest tylko kolega z kamerą, który potrafi fruwać.

Ja daję mu szansę. Niech ze mną trochę pobędzie.

Źródła