VAKOLE EMT29 - Elektryczny full - mocny zawodnik na górskie szlaki
Rower dostałem do testów. Kod BBGCNR3 daje 3% zniżki w sklepie buybestgear.com (z opisu filmu na YouTube).
Co to za rower
Vakole EMT29 to elektryczny rower górski z pełnym zawieszeniem na kołach 29 cali, który producent sam nazywa modelem entry level. Silnik jest w tylnej piaście, ale w odróżnieniu od większości tanich elektryków wspomaganiem steruje czujnik nacisku przy korbie, a nie sam czujnik obrotu.
| Rama | aluminium |
|---|---|
| Silnik i sterowanie | w tylnej piaście, z czujnikiem nacisku |
| Zawieszenie | powietrzne: widelec 100 mm z blokadą, damper 50 mm |
| Napęd | Shimano Altus, 1×8 |
| Hamulce | hydrauliczne tarczowe Logan |
| Opony | Kenda 29 × 2,4" |
| W zestawie | metalowe pedały, uchwyt na telefon, dzwonek, narzędzia, ładowarka |
| Cena w dniu nagrania | około 1400 € |
Strona producenta z tym modelem nie otworzyła się (dostępna jest już nowsza wersja EMT29 2.0), więc tabela zawiera to, co pokazałem w filmie, i nie ma tu zdjęcia katalogowego.
Moje spostrzeżenia
Znowu przyjechał do mnie jakiś rower elektryczny. Tym razem taki, można powiedzieć, prawilny: wspomaga pod warunkiem, że Ty pracujesz. Dotychczasowe miały tylko czujnik kadencji.
Montaż
Karton przyjechał do góry nogami, mimo strzałki. Na szczęście rower jest bardzo dobrze zapakowany i przetrwał. Opony były już napompowane. Składał syn, a ja występowałem w roli eksperta, co wyszło inaczej, niż planowałem.
Dwie rady z garażu. Wszystko, co przychodzi skręcone fabrycznie, trzeba dokręcić, ale z wyczuciem. I śruby wkręcać powoli. Najczęstszy błąd to pośpiech, krzywo złapany gwint i kłopoty.
W osobnym pudełeczku były metalowe pedały z wypustkami, dzwonek, narzędzia w saszetce, mała ładowarka i uchwyt do telefonu. W żadnym rowerze, który dotąd dostałem, uchwytu nie było. Amorki są żółte. Nie Kashima, ale z daleka można się pomylić.
Szczyrk: pod górę
Skoro MTB, to trzeba zabrać w góry. Zawieszenie zaskoczyło mnie już po kilku jazdach. Damper ma tylko 50 mm skoku, widelec 100 mm, a na zwykłych fragmentach terenu wybiera bardzo miękko.
Czujnik nacisku wyraźnie czuć. Jeżeli pomagam delikatnie, on też pomaga leniwie. Kiedy nacisnę, przykłada się solidnie. Jechałem na najlżejszym biegu, żeby nie nadwyrężać silnika, około 10 km/h pod 10–12 procent.
Wjechałem pod górną stację gondoli, na Halę Skrzyczeńską i dalej w stronę Malinowskiej Skały. Kiedy byłem tu na Orbei i wcześniej na hardtailu, to było duże kondycyjne wyzwanie. Na tym rowerze można się cieszyć widokami bez specjalnego wysiłku. Ten rower nie ma żadnych kompleksów przed silniejszymi maszynami.
Poległem dopiero na odcinku z luźnymi kamieniami. Koło ma moc, wyrywa kamienie, ale rower się zapada. To bardziej problem mojej techniki i terenu. Wpychanie pod górę jest wyzwaniem, bo lekki nie jest. No ale nie po to go zbudowano.
Wykonanie
Połączenia rur są wyszlifowane, w ogóle ich nie widać. Wygląda jak naprawdę topowe rowery, a to przecież aluminium. Zawieszenie jest proste, bez wielowahaczowych konstrukcji, ale spełnia zadanie.
Minus: coś tam trzeszczy. Te trzaski mnie mordują. Myślę, że wystarczyłoby rozebrać i solidnie przesmarować.
Regulowany mostek puryści pewnie zaraz wymienią. Ale jeżeli to ma być rower dla kilku domowników, możliwość szybkiego dopasowania jest znakomita.
Zjazd Hip Hopą
Co mi do głowy strzeliło? Ten rower nie jest na takie trasy. Jest trochę za ciężki i ma nie taką geometrię. No ale jak widać, się jedzie.
Hamulce na początku były gumowate, niedotarte. Po jednym zjeździe się ułożyły i hamowałem jednym palcem. Co ciekawe, lewa klamka obsługuje tylny hamulec, jak w rowerach na rynek angielski.
Opony trzymają bardzo fajnie. Coraz mniej bałem się nim skoczyć i to się udawało. Nie spodziewałem się, że na rowerze za takie pieniądze da się tak dobrze pobawić. Na koniec zauważyłem, że trochę obiłem ramę.
Co zrozumiałem
Byłem tu kiedyś z kuzynem. On na elektryku, ja na analogu. Ja przejechałem 25 km, on 70. On chciał uderzać w miasto, a ja w kimę. Napęd elektryczny w górach daje ogromną przewagę i kupę radości. Dla mnie to odkrycie.
Plusy
- Zawieszenie. Pracuje bardzo fajnie, a ciśnienie można dopasować do wagi.
- Opony Kenda, a nie jakiś no name.
- Hydrauliczne hamulce.
- Rama: spasowanie i wyszlifowane spoiny.
- Czujnik nacisku daje większą kontrolę nad prędkością niż sam czujnik kadencji.
- Cena. Tak naprawdę to cena hardtaila ze średniej półki.
Minusy
- Łańcuch strasznie obija ramę. Przerzutka ma za słaby naciąg i na wertepach łańcuch potrafi spaść.
- Niezależnie od wybranego trybu wspomaga albo lekko, albo naprawdę mocno. Jakby dwa poziomy, mimo pięciu na wyświetlaczu.
- Trzaski w zawieszeniu.
- Napęd hałasuje na wertepach.
Podsumowanie
Czy mogę go polecić? Myślę, że tak, z czystym sumieniem, jako pierwszy elektryczny full. W tej cenie nie kupimy chyba niczego bardziej uniwersalnego z pełnym zawieszeniem i jeszcze z prądem.
Da się odblokować jego moc tak, żeby jechał 45 km/h po płaskim. Nie polecam. Zostańcie na ustawieniach fabrycznych i jeździjcie zgodnie z przepisami.
Warto zapamiętać tę nazwę. Jeżeli będą wypuszczać takie rowerki w takich cenach, trzeba trzymać rękę na pulsie.
Źródła
- Dane testowanego egzemplarza i komentarz z filmu „VAKOLE EMT29 – Elektryczny full – mocny zawodnik na górskie szlaki”
- Vakole (strona producenta)



