Czy tania pompka wystarczy? Coospo X1 - elektryczna pompka rowerowa w rozsądnej cenie.

Materiał sponsorowany: pompkę dostałem do testów od producenta.

Co to za sprzęt

Elektryczna pompka rowerowa Coospo X1
Coospo X1. Zdjęcie: coospo.com

Coospo X1 to kieszonkowa pompka elektryczna z wyświetlaczem. Ustawia się na niej docelowe ciśnienie, a pompka sama się wyłącza, gdy je osiągnie. Pasuje do wentyli Presta i Schrader, a obudowa z perforacją ma odprowadzać ciepło na tyle skutecznie, żeby nie był potrzebny silikonowy pokrowiec.

Dane producenta
Zakres ciśnienia3–120 PSI
Masa i wymiary120 g, 72 × 53 × 30 mm
Bateria500 mAh (3,7 Wh)
ŁadowanieUSB-C, około 40 minut
Wydajnośćopona 700×23C do 110 PSI w 90 sekund, do 4 takich opon na ładowaniu
Funkcjeautomatyczne wyłączanie, PSI i bary, autokalibracja na dużej wysokości
W pudełkupompka, wężyk, końcówka do wentyla, igła do piłek, kabel USB-C, instrukcja

Dane ze strony producenta, stan na 7 października 2026 r. W filmie podałem masę z pudełka: 127 g.

Moje spostrzeżenia

Niedawno testowałem pewną elektryczną pompkę i było bardzo dużo komentarzy w stylu: „No fajna, ale za te pieniądze to nie”. No to wpadła mi na testy inna pompeczka. Również elektryczna, również fajna i za dużo mniejsze pieniążki.

Elektroniczny nadymator

Mam takie przemyślenie, że wiele gadżetów stało się tak powszechnych, że ich nie doceniamy. Taka pompka. No przecież to jest urządzenie z silnikiem, z baterią, nad którym pracowali inżynierowie. Powinno mieć jakąś poważniejszą nazwę. Elektroniczny nadymator. No, może ta nazwa słabo mi wyszła, ale wiecie, o co chodzi.

Co jest w pudełku

Instrukcja, której nikt nie czyta, igła do piłek, kabelek, wężyk z końcówką do Presty i Schradera i sama pompeczka. Nie ma silikonowego etui jak u konkurencji, bo obudowa jest perforowana. To system chłodzenia, dzięki któremu można ją trzymać w dłoni podczas pompowania.

Odprowadzanie ciepła jest skuteczne, ale nie idealne. Po napompowaniu wielu kółek końcówki lepiej nie dotykać, bo pompka, czując się dotknięta w tym miejscu, może oparzyć. Po to jest wężyk: żeby nie zepsuć sobie wentyli w dętkach TPU. Poza tym wygodniej się ją wtedy trzyma przy kole.

Obsługa

Trzy przyciski. Środkowym włączamy, plusem i minusem ustawiamy ciśnienie. Jeśli nie znamy się na PSI, przytrzymujemy plus i minus dłużej i mamy bary. Producent podaje, że ładowanie trwa około 40 minut. Mnie się wydaje, że nawet krócej.

Test: koło szosowe 28 mm

Producent chwali się oponą 23 mm napompowaną do 120 PSI w 90 sekund. Nie mam takiego koła i nie wiem, czy jeszcze ktokolwiek na tym jeździ. Spuściłem więc powietrze z opony 28 mm, jakbym złapał gumę, i ustawiłem 5 barów.

  • Pierwsze, drugie i trzecie pompowanie do 5 barów: bez problemu. Końcówka była najwyżej leciutko ciepła.
  • Czwarte: pompka skończyła przy 4,2 bara. To i tak dobrze nabite koło, na którym spokojnie wrócicie do domu.
  • Przy czwartym razie końcówka była już ciepła. Czterech pompowań z rzędu na tym samym wentylu TPU raczej nie róbcie.

Test: koło MTB 29 × 2,2

Ustawiłem 2,2 bara. Wiem, że dla niektórych to za dużo do MTB, ale ważę ponad 90 kg i nie chcę złapać snake’a. Trwało to dłużej niż w szosówce, bo objętość powietrza jest znacznie większa, ale i tu wyszły cztery koła na jednym ładowaniu. Dobry wynik.

Plusy

  • Cena około 140–160 zł.
  • Cztery koła na jednym ładowaniu, i szosowe, i MTB.
  • Nie parzy w dłoń dzięki perforowanej obudowie.
  • Wężyk w zestawie.
  • Łatwe przełączanie na bary.

Minusy

  • Końcówka grzeje się po kilku pompowaniach z rzędu.
  • Przy czwartym kole szosowym nie dociągnęła do 5 barów.
  • Jak każda taka pompka: skończy się bateria, skończy się pompowanie.

Podsumowanie

Taka pompeczka jest deską ratunku na wyjeździe. Może nie na ultra, chociaż z powerbankiem też dałoby się ją zabrać. Dla takiego statystycznego rowerzysty jak ja jest wystarczająca.

Wielu z Was pisało, że to cena jest blokerem, przez który nie decydujecie się na elektryczne pompki. Przy 140–160 zł myślę, że warto dać jej szansę.

Źródła