GACIRON Cetus-1700 - Aero Smart Bicycle Headlight - mocna lampka rowerowa

Lampkę prezentuję w ramach współpracy z firmą Gaciron. Z kodem CNR10 dostaniecie 10% rabatu (link jest w opisie filmu na YouTube).

Co to za sprzęt

Lampka rowerowa Gaciron Cetus-1700
Gaciron Cetus-1700. Zdjęcie: gaciron-shop.com

Cetus-1700 to przednia lampka o mocy do 1700 lumenów, pomyślana do montażu pod licznikiem rowerowym. Producent nazywa ją „Aero Smart”. „Aero” odnosi się do opływowej obudowy z aluminium i nylonu, a „Smart” do czujnika ruchu: po 2 minutach postoju lampka zasypia, a po poruszeniu rowerem włącza się sama.

Optyka daje wiązkę z linią odcięcia, podobnie jak światła mijania w samochodzie, oraz osobny tryb świateł długich. W zestawie jest bezprzewodowy pilot na kierownicę do zmiany trybów.

Dane producenta
Maksymalna jasność1700 lm
Wiązkaz linią odcięcia, światła mijania i długie
Bateria4200 mAh, do 24 godzin w najsłabszym trybie
ŁadowanieUSB-C 5 V / 2 A, około 2 godzin
Funkcjeautomatyczne usypianie po 2 min postoju, pilot bezprzewodowy, blokada na czas transportu
WodoodpornośćIPX6
Wymiary i masa47,6 × 52,5 × 71 mm, 181 g
W pudełkulampka, uchwyt H17 pod licznik, pilot, adapter typu GoPro, śruby i klucz

Dane ze strony sklepu producenta, stan na 7 października 2026 r.

Moje spostrzeżenia

To jest pierwsza lampka, do której mam pilota. I od razu przyznam się do jednego: jazda w nocy to jest coś, za czym nie przepadam. A jeszcze w nocy, w deszczu i w zimnie… rowerowanie to nie zawsze jest takie przyjemne hobby.

O co chodzi z „Aero”

Być może chodzi o ten pochylony przód. No coś w tym jest. Moja lampka Knog ma małą powierzchnię, ale jest całkiem płaska. Gaciron przy niej to kawał klocka, ale przód ma obły, więc kształty faktycznie bardziej aero.

Przy okazji: co jakiś czas pojawiają się marki, których nazwy śmiesznie brzmią po polsku. Osram zaczął, SRAM kontynuuje. A to jest lampka Gaciron. Nic śmiesznego. Ja zapamiętałem sobie tę nazwę przez gacie :)

O co chodzi ze „Smart”

Zatrzymałem się na chwilę i po dwóch minutach bez ruchu lampka wyłączyła się sama. Wystarczy szturchnąć rower i znowu świeci, czyli wykrywa, czy jedziecie.

Ja tu widzę pewien problem. Wyobraźcie sobie: jedziecie przez las, ciemno, choć oko wykol, i musicie się załatwić. Stawiacie rower tak, żeby oświetlał Wam krzaczki, i w pewnym momencie światło gaśnie. Robi się problem. Z drugiej strony lampkę łatwo wysunąć z uchwytu i zabrać ze sobą, a w instrukcji jest sposób na wyłączenie tej funkcji.

Tryb dzienny i pilot

W dzień, wydaje mi się, najrozsądniej używać trybu migającego. Wiem, że są przeciwnicy. Po zmroku mruganie jest bez sensu, bo oślepia. W ostrym słońcu jest za to lepiej widoczne dla kierowców niż światło stałe.

Pilot montuje się na kierownicy i guziczkiem zmienia tryb. To jest taki gadżet, który na początku wydaje się zupełnie zbędny. A po kilku dniach człowiek stwierdza: Boże, jak myśmy mogli używać lampek bez tego. Jedziesz główną, dobrze oświetloną ulicą na słabszej wiązce, zjeżdżasz w boczną uliczkę między garaże i z pilocika włączasz mocniejszą. Bardzo wygodne.

Nocny test w lesie

W złym momencie dostałem tę lampkę do testowania. W lipcu pewnie wybrałbym się na dłuższy nocny wypad. A to była końcówka września, padało i było 9 stopni.

W czasie jazdy przełączałem cztery tryby stałe i osobno światła długie. Na drodze z latarniami lampka pełni raczej funkcję pozycyjną. Po zjechaniu w ciemność pierwszy tryb okazał się za krótki. Drugi świeci lepiej, ale wciąż blisko. Trzeci jest już niezły i wydaje mi się, że w zupełności wystarcza. Czwarty jest trochę mocniejszy.

Światła długie niewiele się od niego różnią i tu jestem nieco zawiedziony. Spodziewałem się czegoś jak światła długie w samochodzie. A jeśli porównać to do zużycia paliwa, to w baku robi się wir.

W drodze powrotnej lampka zaczęła mrugać na czerwono, więc goniłem do domu. Plus jest taki, że mrugała tak jakieś 15 minut i dalej świeciła. Jak z każdym urządzeniem na baterię: trzeba przejechać się z nim parę razy, żeby się przekonać, jak bardzo można mu ufać.

Plusy

  • Cena. 1700 lumenów za jakieś 230 zł, kiedy konkurencja proponuje 1400–1500 lumenów za około 350 zł.
  • Optyka. Światło jest ukierunkowane, z ładnym odcięciem. Da się je ustawić tak, żeby nikogo z naprzeciwka nie oślepiać.
  • Pilot. Po kilku dniach nie wyobrażam sobie jazdy bez niego.
  • Montaż pod licznikiem na złączu typu GoPro. Uchwyt jest w zestawie.
  • Lampka sama zasypia na postoju i sama się budzi.

Minusy

  • Optyka, bo ten plus jest jednocześnie minusem. Na szosie i gravelu interesuje mnie to, co z przodu. Na MTB na wąskiej leśnej ścieżce warto mieć światło również po bokach, żeby zauważyć, czy jakiś dzik mnie nie staranuje.
  • Wskaźnik baterii. Niebieski oznacza od 100 do 61%, pomarańczowy od 60 do 20%, czerwony migający poniżej 20%. A to jednak ważne, czy wyjeżdżam z domu ze 100, czy z 61 procentami.
  • Czas pracy w mocnych trybach. Na ultramaraton jako jedynej lampki jej nie zabierzecie.
  • Kto nie ma licznika, i tak musi założyć uchwyt pod licznik, żeby zamontować lampkę.

Podsumowanie

Gaciron Cetus-1700 jest dobrym wyborem pod warunkiem, że jesteś świadomy, co kupujesz. Te 1700 lumenów z opakowania to tryb, którego będziesz używał sporadycznie, bo inaczej szybko zostaniesz bez baterii.

I tu jest bardzo ważne pytanie: czy potrzebujesz 1700 lumenów, czy chcesz mieć 1700 lumenów. To są dwie różne sprawy. Jeżeli potrzebujesz, szedłbym raczej w lampkę z większą baterią, która dłużej wytrzyma w tym trybie. Jeżeli chcesz mieć możliwość od czasu do czasu solidnie sobie coś doświetlić, ta lampka sprawdzi się doskonale.

Wydaje mi się, że to sprzęt bardziej na dojazdy do pracy i krótkie wypady turystyczne niż na całą noc w siodle. Na dłuższym wyjeździe może być backupem.

Źródła