Eleglide M1 Plus - Jazda z prądem w przystępnej cenie

W filmie

  1. 0:00Start
  2. 0:44Unboxing i składanie roweru
  3. 4:48Prezentacja i jazda na parkingu
  4. 9:43Testy na leśnym podjeździe
  5. 11:27Prezentacja specyfikacji
  6. 13:48Słowo o zasięgu
  7. 14:41Jazda, widelec, hamulce
  8. 16:00Słowo o warunkach gwarancji
  9. 16:17Testy ze spotkanymi rowerzystami (wszyscy wyrazili zgodę na umieszczenie w filmie)
  10. 18:37Testy z seniorem rodu
  11. 20:40Kilka ujęć z jazdy
  12. 21:12Dla kogo ten rower?
  13. 22:04Podsumowanie
  14. 24:29Informacja o współpracy
  15. 25:22Zakończenie

Materiał sponsorowany: rower dostałem od firmy Eleglide i zostaje u mnie w zamian za ten film. Producent poprosił o opinię, nie o reklamę.

Co to za rower

Rower elektryczny Eleglide M1 Plus na kołach 29 cali
Eleglide M1 Plus. Zdjęcie: geekbuying.com

Eleglide M1 Plus to budżetowy elektryczny hardtail na kołach 29 cali. Silnik 250 W siedzi w tylnej piaście, a wyjmowana bateria na dolnej rurze ramy. Wspomaganie działa do 25 km/h w pięciu trybach, a rower ma też tryb prowadzenia do 6 km/h.

Dane ze specyfikacji producenta
Silnik250 W, 45 Nm
Bateria36 V, 12,5 Ah (450 Wh), ładowanie około 8 godzin
Zasięgdo 100 km ze wspomaganiem, przy 75 kg, 15 km/h i płaskim terenie
Tryby wspomagania5: do 12, 16, 20, 23 i 25 km/h
Ramaaluminium 6061
Widelecamortyzowany, 100 mm, z blokadą
NapędShimano, 3 × 7 biegów
Hamulcetarczowe z odcięciem wspomagania
OponyCST 29 × 2,1"
Masa i nośność22,8 kg; do 120 kg
Odporność na wodęIPX4

Strona producenta była niedostępna, więc dane i zdjęcie pochodzą z karty produktu w sklepie Geekbuying, stan na 7 października 2026 r.

Moje spostrzeżenia

Zawsze podchodziłem do rowerów bardziej sportowo i nigdy nie pomyślałem o kupnie elektryka. Propozycja od Eleglide przyszła akurat wtedy, kiedy miałem kłopoty z kontuzjowanym kolanem. Pomyślałem: czemu nie, do rehabilitacji w sam raz.

Montaż

W pudle wszystko jest ładnie upchnięte i zabezpieczone piankami i trytytkami. Jest nawet osłona, żeby tarcza hamulcowa nie skrzywiła się w transporcie. Instrukcja jest też po polsku, chociaż to Polska i żaden szanujący się mężczyzna instrukcji nie używa.

Każdy, kto chociaż raz składał puzzle, zmontuje ten rower. Jedna śruba przy lampce wchodziła ciężko przez lakier na gwincie, a klucz z zestawu jest króciutki, więc użyłem własnego. Bateria po wyjęciu z pudła była zupełnie pusta.

W zestawie jest też manetka do jazdy bez pedałowania. W Polsce na drogach publicznych to nielegalne, bo rower ma być napędzany siłą mięśni, a wspomaganie może działać tylko przy pedałowaniu. Z manetką to już skuter, który wymaga rejestracji i OC. Można się nią pobawić w lesie albo na własnym podwórku.

Pierwsza jazda

Bez prądu jedzie się jak na zwykłym rowerze turystycznym, dopóki nie zrobi się pod górę. Wtedy włączam baterię i sterownik. Ledwo ruszam nogami, a on już ciśnie. Przestajesz pedałować, przestaje wspomagać. Po dotknięciu klamki hamulca wspomaganie odcina się od razu.

Nie byłem przekonany do tego rozwiązania, bo jako kolarz ambitny uważam, że rower jest po to, żeby się złachać, wypluć płuca i wrócić z satysfakcją. Tymczasem okazuje się, że to daje kupę radości. Nie wiem, czy jechaliście kiedyś meleksem. Niby nieprawdziwy samochód, a frajdy co niemiara.

W lesie i pod górę

Na asfalcie i kostce radzi sobie doskonale. Pojechałem więc w las, na solidny podjazd, chwilami 16–18 procent. Tam trzeba mu było trochę pomagać i słychać było, że silnik się męczy i kombinuje. Ale to wystarczyło. Poziom baterii spadł z pięciu kresek do trzech, a ja nigdy nie kończyłem tego podjazdu tak wypoczęty.

Nie ukryjecie jednak, że jedziecie na elektryku. Silnik jest dość głośny.

Zasięg

Producent podaje 100 km i od razu wyjaśnia, jak to zmierzył: osoba do 75 kg, płaski teren, 15 km/h. Myślę, że to bardzo uczciwa informacja. Każdy może sobie przeliczyć, że przy stu kilogramach albo w górach zasięg będzie odpowiednio krótszy.

Hamulce i widelec

To mnie martwi, chociaż mówię z pozycji zawodnika wagi piórkowej według pewnej białostockiej federacji. Widelec jest dość delikatny i męczy się przy hamowaniu. Mechaniczne hamulce tarczowe zatrzymają, ale im nie ufam. Mam wrażenie, że szczękowe Tiagry w mojej szosie są pewniejsze. Może wymiana klocków by pomogła.

Testerzy z przypadku

Mam nierówno pod sufitem: zaczepiałem ludzi w lesie i kazałem im się przejechać. Spacerowicza, rowerzystę, całą rodzinę. Długo nie musiałem namawiać i wszystkim się podobało.

Na koniec wsiadł mój ojciec, siedemdziesiąt parę lat. Po parudziesięciu latach wspólny wypad z ojcem, dzięki rowerowi elektrycznemu. Reklamowo wyszło, ale taka prawda: warto kupić elektryka, jeżeli nie dla siebie, to dla bliskich.

Plusy

  • Funkcje e-bike’a w bardzo rozsądnych pieniądzach. W dniu nagrania poniżej 4000 zł.
  • Bardzo prosta obsługa: dokładnie cztery guziki.
  • Asystent prowadzenia wciągnie rower pod górę.
  • Zintegrowana przednia lampka włączana ze sterownika.
  • Rozmiar L pasuje mi przy 180 cm, a jeździ też o 20 cm niższy syn.
  • Miękkie siodełko i szybkozamykacz sztycy. Przyda się, bo każdy będzie chciał się przejechać.

Minusy

  • Hamulce mogłyby być pewniejsze.
  • Delikatny widelec.
  • Nie ma gdzie zamontować bidonu. Rama jest za mała, bateria za duża, a na kierownicy przeszkadzają sztywne kable.
  • Z tyłu tylko odblask, lampkę trzeba dokupić.
  • Rama ma 3 lata gwarancji, widelec rok, a wiele podzespołów tylko pół roku.
  • IPX4: lekki deszcz tak, myjka ciśnieniowa nie.

Podsumowanie

Dla kogo jest taki rower? Nie dla sportowca, który śrubuje wyniki. Dla kogoś, kto chce wrócić na rower po dłuższej przerwie, odwiedzić miejsca, w których bywał, a teraz forma mu nie pozwala, albo po prostu odbyć relaksującą wycieczkę.

Myślałem, że elektryk to zabawka dla młodzieży w wieku przedemerytalnym. Okazuje się, że jest dla każdego, bo nie każde wyjście na rower musi być walką ze swoimi słabościami. Nie przeznaczałbym go na single tracki, ale na lekkie turystyczne wypady nadaje się doskonale. To ma być po prostu fun na rowerze, bez zalewania oczu potem.

Nie trzeba wydawać 20–30 tysięcy, żeby mieć rower elektryczny.

Źródła